piątek, 26 czerwca 2015

002. Alone.


Znasz ten stan, kiedy chcesz zapomnieć o męczącej przyszłości, która za każdym razem, na każdym twoim kroku kuje twoją pamięć? Kiedy nie masz już dłużej ochoty i siły pamiętać o tym pieprzonym okresie, kiedy twoje życie wisiało na włosku i byłaś o krok od śmierci? Kiedy masz ochotę rozpędzić się i zeskoczyć z okna, ale nie możesz, bo w oknach własnego pokoju masz kraty? Nie każdy zna to uczucie, ale powiem ci w sekrecie, że jest ono do dupy. Wiesz czemu? Bo większość nie ma myśli samobójczych, nie ma krat w oknach swojego pokoju, nie jest zamknięta na cztery spusty w swoim pokoju i nie mieszka w psychiatryku.
Tak, właśnie. Mieszkam w psychiatryku od prawie dziesięciu lat, czyli od moich urodzin, lub też daty wypadku samochodowego, w którym zginęła moja matka i mój młodszy brat. Nie wiem co stało się z moją przyrodnią siostrą i ojczymem, po prostu nie wiem. Może oni upozorowali ten wypadek by dobrać się do firmy mamy, przejąć jej fundusze, dom, oszczędności. Może oni chcieli mnie tu zamknąć, bo sama się tu nie wybierałam. Nie wybrałam życia w czterech ścianach z dala od cywilizacji, internetu, przyjaciół, świeżego powietrza. Tak, wiem. To cholernie dziwne, że od blisko dziesięciu lat pozbawiona jestem wszelkich dóbr materialnych, których inni ludzie mają na pęczki. Po prostu tak musi być i już się z tym pogodziłam.
Czasem zasypiam myśląc o tym jak jest na zewnątrz, kiedy świeci słońce, jest burza, pada deszcz, grad czy śnieg? Czy kwiaty pachną tak pięknie jak opowiadała mi Becky? Czy śnieg jest na prawdę taki zimny, a woda w morzu taka słona? Czy ptaki śpiewają na prawdę tak pięknie i słodko jak to opisują? Czy chmury potrafią układać się w kształty, a spadające gwiazdki spełniać życzenia? Czy na lodzie można jeździć? Te pytania i jeszcze więcej nurtują mnie każdej nieprzespanej nocy, każdego nudnego dnia. To nie jest tak, że nie mam okna by to zauważyć. Oczywiście, że mam okno, ale jest tak grube, brudne i w dodatku za kratkami, że po prostu nie da się przez nie wyglądać. A jednak lubię usiąść na dużym parapecie, okryć się kołdrą i marzyć o tym, że pewnego dnia wyjdę i zacznę swoje życie na nowo. A Becky lubi przerywać mi moją "chwilę zadumy". I tak właśnie było pewnego, burzliwego dnia.
Siedziałam na swoim parapecie, wyglądając przez okno i wsłuchując się w krople deszczu uderzającego w dachówkę. Usłyszałam jak kilka zamków przy dużych drzwiach otwiera się. Spojrzałam na drzwi i dostrzegłam w nich Becky i młodego mężczyznę. Zmarszczyłam brwi widząc go.
- Viviene, masz gościa. Bądź dla niego miła, dobrze? To Harry z organizacji, która ma na celu resocjalizację osób z pobliskich szpitali - uśmiechała się promiennie. Becky wcale nie wyglądała tak staro jak na swój wiek. W ubiegłym roku stuknęła jej pięćdziesiątka. Według niektórych to grubo, ale nie dla mnie. Nie miała aż tak dużo zmarszczek, ani siwych włosów, bo farbowała, więc nie było ich widać. Podobał mi się kolor jej włosów. Mimo, iż była blondynką z natury, w czarnych było jej prześlicznie.
Patrzyłam na chłopaka z ciekawością. Żaden chłopak przenigdy mnie nie odwiedzał, nie widywałam też zbytnio chłopaków w domu, przedszkolu czy na ulicy. Przynajmniej wiem, ze ma na imię Harry i ma piękne zielone oczy. Becky pomachała mi dłonią przed oczami i podała pudełeczko z lekami.
- Weź to, Viviene. Harry, drzwi są odblokowane, możesz wyjść w każdej chwili, tylko pamiętaj, by porządnie je zamknąć, dobrze? Ja wychodzę - i po chwili zostawiła nas samych, zamykając drzwi. Chłopak usiadł na taborecie, w stosownej odległości od parapetu, na którym siedziałam.
- Um... Viviene... Powiesz mi coś o sobie? - spojrzał na mnie szmaragdowymi oczyma. Były na prawdę piękne. Też chciałabym takie mieć. Odchrząknęłam krótko i spuściłam głowę, zajmując się swoimi palcami.
- Oprócz tego, że wsadzili mnie tu z przymusu? Nie wiem czemu tu jestem, nie zrobiłam nic złego - mówiłam cichym głosikiem. Nie używałam go za często, bo nawet nie miałam z kim rozmawiać. Becky interesowała się tylko tym bym wzięła leki, a nie wolno mi było nigdzie wychodzić.
- Viviene, spokojnie, nie zrobię ci krzywdy - przysunął się z krzesełkiem bliżej, a ja wstałam i usiadłam na łóżku. Westchnął ciężko i przeczesał włosy. Zatopiłam nogi w puchowej kołdrze, patrząc na niego.
- Idź sobie, czuję się dobrze, nie potrzebuję kolejnego lekarza. I tak żaden z nich mi nie pomoże bo nie ma do cholery w czym - patrzyłam na niego uważnie, obserwując każdy jego najmniejszy ruch. Obrócił się z taboretem i spojrzał mi w oczy.
- Nie jestem lekarzem, mała. Przyszedłem porozmawiać, poznać się. Nie mam za dużo znajomych, wiesz? Oprócz paru jednostek. Poszukuję celu w życiu, próbuję różnych rzeczy, ale mi nie idzie, wiesz? - westchnął i odchrząknął. - Nadal chcesz bym wyszedł, czy chcesz się poznać, Viviene? - mruknął. Sposób, w jaki wypowiedział moje imię poruszył mój organizm do ruchu, a serce przez chwilę zabiło szybciej, ale po chwili je uregulowałam, oddychając spokojnie. Spojrzałam w jego oczy.
- Wyjdź, albo cię zabiję - powiedziałam pełna odrazy, a on podniósł się i skierował do drzwi. Otworzył je i spojrzał na mnie przez ramię.
- Jeszcze z tobą nie skończyłem, Viviene. Wrócę - powiedział i wyszedł, zamykając drzwi na wszystkie zamki jakie tylko były możliwe.

Rzuciłam głowę na poduszkę i zamknęłam oczy, marząc tylko o błogim śnie. Przypomniałam sobie o tabletkach i wzięłam pudełko, wysypując je na dłoń. Jest ich tak dużo, więc czemu jeszcze nie umarłam? Westchnęłam i połknęłam tabletki jedna po drugiej, popijając każdą wodą, by nie poczuć ich gorzkiego smaku, po czym znów się położyłam myśląc o pięknych, szmaragdowych oczach.


___________________________________

Prezentuję pierwszy rozdział psychopath! Jeśli fanfiction wam się spodoba, kto wie może wydam je jako książkę? Chcielibyście?

Pamiętajcie o zwiastunie, moim twitterze, asku, tumblr i vine, oraz o wersji na wattpad.

Możecie śledzić newsy o fanfiction na asku i twitterze.

Pamiętajcie także by wpisać się do zakładki informowani i zajrzeć do zakładki kontakt, oraz facfictions.

Lots of love, olcia srolcia x

2 komentarze:

  1. omfg uwielbiam agacvavcaca mam nosa do ff i coś czuję,ze to to będzie pieprzona perfekcja jejku nie mgoę się doczekac kolejnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  2. uuulala xd no niezle może być ciekawie... pierwszy raz się się spotykam aby to główna bohaterka była ograniczona a nie chł xd może będzie to cos nowego, powiew s\świeżego powietrza? :) pisz next ;)

    OdpowiedzUsuń

Gwiazdeczki, dziękuję Wam za wszystkie komentarze, one mnie tak strasznie motywują, że nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy. Kocham Was! ♥