Promyki słońca przebijające się przez kraty
delikatnie muskały moją skórę. Uchyliłam delikatnie powieki dając za wygraną i
spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie. Jęknęłam cicho, gdy ujrzałam godzinę
10:36, bo za godzinę i dwadzieścia cztery minuty powinnam dostać ciepły posiłek
i leki. Westchnęłam widząc na toaletce tacę z dwoma kanapkami, szklankę mleka i
oczywiście pudełeczko z lekami. Podniosłam się niechętnie i podeszłam do
toaletki, siadając na krześle. Ugryzłam kilka razy kanapkę i popiłam kilkoma
łykami mleka, po czym połknęłam wszystkie tabletki na raz i popiłam
pozostałością mleka. Otarłam usta dłonią i podniosłam się z miejsca. Podeszłam
do szafy i wyciągnęłam rurki i koszulkę, oraz czystą bieliznę i poszłam do
łazienki by wziąć poranny prysznic. Rozebrałam się do naga i przez chwile
patrzyłam na swoje blade ciało w odbiciu lustra. Było czyste. Żadnych ran czy
blizn po nieudanej próbie samobójstwa. Nadal myślę, że kiedyś się stąd wyrwę i
zacznę nowe, spokojne życie. Bez zmartwień, płaczu, wrzasków i niespokojnych
snów. Zacznę nowe życie u boku ukochanej osoby. Tak, marzenie.
Weszłam pod prysznic i zasunęłam drzwiczki,
pozwalając by ciepła woda pieściła dokładnie moje zimne ciało. Namydliłam
dłonie i wtarłam piankę w ciało. Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie
zielonookiego pieszczącego moje ciało swoimi dużymi dłońmi. Momentalnie
otworzyłam oczy i opłukałam się, po czym wyszłam spod prysznica i dokładnie
wytarłam swoje ciało ręcznikiem. Ubrałam się, po czym wysuszyłam włosy, a potem
wyszłam z łazienki. Zamknęłam drzwiczki i odwróciłam się w stronę drzwi od
mojego pokoju słysząc szelest. Ujrzałam Harry'ego, który odkłada tacę na
toaletkę. Przełknęłam ślinę nerwowo. A co jak mnie widział nago? Moja
podświadomość szalała wymyślając najdziwniejsze scenariusze.
- Cześć, Viviene - uśmiechnął się lekko, zerkając na mnie. - Ładnie
dziś wyglądasz - posłał mi kolejny ładny uśmiech, a ja zarumieniłam się i
spuściłam głowę by tego nie widział.
- Um... Cześć Harry - powiedziałam, chcąc trochę
zbliżyć się do chłopaka, ale stwierdziłam, że nie mogę być tak łatwowierna. - Dzięki,
ale wyglądałabym o wiele ładniej, gdybyś już poszedł - stwierdziłam,
uśmiechając się sarkastycznie.
- Przyniosłem ci obiad oraz leki, Viviene. Nie
musisz być taka oschła, chcę się zaprzyjaźnić - podszedł do mnie, a ja od razu
się odsunęłam czując dotyk jego dłoni na moim ramieniu. Wzdrygnęłam się
przypominając sobie moje brudne myśli spod prysznica. - Coś się stało? - zapytał,
patrząc na mnie swoimi szmaragdowymi oczyma. Jego czoło było delikatnie
zmarszczone, a wzrok wypalał dziurę w każdym miejscu na mojej twarzy.
- Wszystko w porządku, tylko jestem trochę
zmęczona - westchnęłam cicho. - Na prawdę dziękuję ci za troskę Harry i za to,
że chcesz mi pomóc, ale nie potrzebuje pomocy, bo jestem zdrowa - oznajmiłam
mu, chcąc by w końcu się odczepił, ale tylko wziął krzesło i usiadł na nim.
Westchnęłam i zajęłam miejsce na parapecie, wyglądając przez okno. - Opowiesz
mi coś o sobie? - zapytał. - Coś więcej...
- Co chciałbyś wiedzieć? - zapytałam dając za
wygraną. Poddałam się, bo wiedziałam, że nie wygram ze szmaragdowymi tęczówkami
i onieśmielającym właścicielem.
- Chciałbym wiedzieć ile masz lat, skąd
pochodzisz, co lubisz robić w wolnym czasie... Podstawowe wiadomości - uśmiechnął
się ładnie, a ja wymierzyłam sobie mentalnego policzka za przyglądanie się mu.
- No dobrze... Mam 17 lat, a do opuszczenia
psychiatryka z własnej woli pozostał mi cały rok, gdyż niedawno miałam
urodziny. Pochodzę z Menchesteru, gdzie mieszkałam do dnia katastrofy. A robię
to na co mi pozwalają, czyli siedzę, patrzę, myślę, jem, czasem oglądam
telewizję, jeśli pozwolą mi wyjść do holu - odpowiedziałam na jego wszystkie
pytania skierowane w moją stronę, po czym przeniosłam się na łóżko, by być
bliżej niego. - Twoja kolej.
Odchrząknął zanim zaczął mówić, by usunąć
seksowną chrypkę z jego głosu.
- Pochodzę z Holmes Chapel w Chersie.
Przeprowadziłem się do Londynu w wieku piętnastu lat i od trzech lat mieszkam
tu sam, bo rodzice wrócili do domu -zatrzymał się by chwilę się zastanowić. - Um,
mam 21 lat, a urodziny będę miał za dwa tygodnie. W wolnym czasie gram na
gitarze, śpiewam, czytam i spotykam się ze swoimi znajomymi. Powinnaś ich
poznać. Nie są jacyś szaleni, ale za spokojni tez nie są - zaśmiał się cicho, a
na moją twarz mimowolnie wkradł się nikły uśmieszek. Harry najwyraźniej był
dumny z siebie, bo udało się mu mnie rozśmieszyć, a przynajmniej skłonić do
uśmiechu.
- Nie wydaje mi się, by polubili kogoś takiego
jak ja w dodatku z psychiatryka - zaśmiałam się gorzko i sięgnęłam po tacę, aby
zabrać się za jeszcze ciepły obiad. Pogrzebałam chwilę w talerzy, po czym
zabrałam się za zaspokajanie swojej potrzeby.
- Viv, muszę niedługo lecieć do pracy. Przyjdę
jeszcze wieczorem, dobrze? - upewnił mnie o kolejnej wizycie, na co cicho
odetchnęłam, po czym skinęłam głową. Po chwili oddałam mu tacę z posiłkiem
skończonym niemalże w 80%. Więcej już nie mogłam. Połknęłam jeszcze leki i
popiłam herbatą, po czym oddałam mu szklankę i pudełko. - Więc do zobaczenia - pożegnał
się uśmiechając lekko.
- Do zobaczenia Harry - odpowiedziałam mu i
ujrzałam jak drzwi się zamykają. Położyłam się na łóżku i postanowiłam przespać
czas wolny od Harry'ego.
______________________________________________
Pamiętajcie o zwiastunie, moim twitterze, asku, tumblr i vine, oraz o wersji na wattpad.
Możecie śledzić newsy o fanfiction na asku i twitterze.
Pamiętajcie także by wpisać się do zakładki informowani i zajrzeć do zakładki kontakt, oraz facfictions.
Lots of love, olcia srolcia x
Pamiętajcie o zwiastunie, moim twitterze, asku, tumblr i vine, oraz o wersji na wattpad.
Możecie śledzić newsy o fanfiction na asku i twitterze.
Pamiętajcie także by wpisać się do zakładki informowani i zajrzeć do zakładki kontakt, oraz facfictions.
Lots of love, olcia srolcia x
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Gwiazdeczki, dziękuję Wam za wszystkie komentarze, one mnie tak strasznie motywują, że nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy. Kocham Was! ♥